Pamięci Dżoka
wiernemu ja pies kundelkowi



Miałeś swój szczęśliwy dom do chwili,
gdy ostatni radosny spacer stał się złym siewcą losu

Tam przy rondzie Grunwaldzkim w Krakowie
nagle zasłabł twój pan i odjechał karetką
rozpływając się jak ciepły oddech w przestrzeni,
co nigdy nie powraca

Pozostałeś ze swoją wiernością wierny
ze spojrzeniem pełnym nadziei
trwałeś tam osiem miesięcy w spiekocie,
na deszczu i mrozie
Od teraz ścianami twojego domu
były pędzące samochody,
dachem niebo
i nadzieja powoli gasła

z pośród wielu chcących ci pomóc
wybrałeś jedyna i odnalazłeś nowy dom

Z nadejściem wiosny Twoja pani
zmarła nagle i znów pozostałeś sam
ale nie potrafiłeś już czekać
pełny psiej wierności
biegłeś do domu
wbiegając pod rozpędzony
pociąg
i uniosłeś się w przestrzeni
nadal biegnąc swemu Panu
i Pani
na powitanie.


Andrzej Brzezina Winiarski

wstecz  spis  dalej